Rzeczy, których lepiej nie dotykać w hotelowym pokoju

Ile razy, otwierając drzwi hotelowego pokoju, czujemy ekscytację na widok tego idealnego wnętrza, które aż zachęca do tego, by zadomowić się w nim na trochę dłużej?

Wszystko zdaje się być lśniące, czyste, perfekcyjnie dopasowane i prawie dziewicze, tak jakby nikogo przed nami tutaj nigdy wcześniej nie było. No tak, to właśnie jest hotelowa sztuka precyzji i oczywiście pokładamy naszą bezgraniczną wiarę w to, że każdy centymetr sześcienny został tu poddany skomplikowanemu procesowi sterylizacji.

Prawdopodobnie tak, chociaż… Są małe wyjątki. Pewne przedmioty, które nawet nie przyszłyby nam na myśl, mogą okazać się jednak prawdziwym parkiem jurajskim dla bakterii. Niewątpliwym zwycięzcą tej kategorii jest pilot. Zarówno ten od klimatyzacji i systemu grzewczego, jak i ten do hotelowego telewizora. Przerażające, co?

Założę, że nigdy nie zastanawialiście się nad tym czy został poddany równie dokładnej dezynfekcji, co sedes w toalecie… Bardzo mało prawdopodobne, a dotyka go każdy, kto przekroczył próg tego pokoju, nie pomijając tutaj pana od serwisu czy pani odpowiedzialnej z utrzymanie czystości w hotelu. Nasza rada: wszelkiego rodzaju spreje do dezynfekcji warto mieć zawsze przy sobie, a dla tych którzy podzielają pedantyzm Sheldona z Teorii Wielkiego Podrywu polecamy plastikową torebkę, która zadziała jak izolatka i zapewni większy komfort psychiczny.

Drugie miejsce na podium zarezerwowaliśmy dla hotelowego telefonu. To przedmiot, który dawniej (no, być może przed tzw. „erą komórkową”) był symbolem luksusu i wyrafinowania. Bezpośredni kontakt z recepcją, możliwość zamówienia śniadania do pokoju. Ba! A nawet szampana czy też romantycznej kolacji dla dwojga.

Lub sceneria rodem z Tożsamości Bourne’a, kiedy to ukrywamy się pod fałszywym nazwiskiem, bo stąpa nam po piętach CIA i, nagle, słyszymy dzwoniący telefon. Po prostu śmierć w oczach, namierzyli nas! No dobrze, zrobiło się trochę filmowo. Wracając do sedna sprawy – to kolejny przedmiot, któremu nie poświęca się tyle uwagi podczas sprzątania pokoju, jak mogłoby nam się wydawać.

Ostatnim elementem, o którym naprawdę rzadko myślimy w tych kategoriach to narzuta łóżka. Dopasowana do wystroju, prezentuje się fantastycznie w towarzystwie pięknych i licznych poduszek ułożonych w finezyjne, nieraz, kompozycje. Samo serce hotelowego pokoju, które, jak tylko przekroczymy próg, zachęca nas do tego żeby wręcz pozbyć się walizek i wyruszyć na jego podbój. To właśnie ono często jest tym małym szczegółem, który niczym wisienka na torcie wieńczy szczegółowo rozplanowaną aranżację wnętrza.

Niewielu z nas jednak przyszłoby na myśl, że właśnie narzuta, jako jeden z nielicznych elementów, z reguły nie jest poddawana tak skrupulatnemu czyszczeniu jak np. pościel hotelowa. Niejedna, gdyby tylko posiadała dar mowy, wtajemniczyłaby nas w najbardziej pikantne historie i przygody, których była świadkiem. Warto zatem zdjąć ją z łóżka, jeżeli nie chcemy zostawić na niej również naszego „śladu”.

oprac. FW na podst. publico.es, fot. pixabay.com

Sieć Hôtels & Préférence przejęta przez Louvre Group

Następny »

Nowy szef działu travel w Facebooku

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *